-

Marcin-K

1986

Wczoraj Coryllus napisał tekst, w którym przewinął się wątek peerelowskiej produkcji propagandowej skierowanej do dzieci i młodzieży i tego, jak wpłynęła ona na ówczesne pokolenia młodocianych. Uważam to za temat ultra-ciekawy, głównie dlatego, że moje dzieciństwo i wczesna młodość przypadły na środek lat 80-tych a zaraz potem zaczęła się III Rp, akurat wtedy gdy wchodziłem w dorosłość. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ja młodzieżowo-dziecięcą propagandę czasów Jaruzela już nie tyle że konsumowałem, co pożerałem. I jestem też klinicznym przypadkiem ofiary tamtych ciekawych czasów. To ja, ten czlowiek, który w każdej możliwej sytuacji mówi: może peerel był i zły, ale za to jakie fajne filmy i seriale robili. Coryllus taki przypadek zamknął w pięknej metaforze zaschniętego mleka na krawędzi garnka. Nie jest może jeszcze ze mną aż tak źle, bo staram się jakoś jednak analizować, to co mi podawano w jaruzelowej farmie. I pod wpływem wspomnianego tu tekstu stanęły mi przed oczami produkcje dla dzieci i młodzieży, które w swej podbudowie, że tak to ujmę, ekonomicznej, stały w zdecydowanej opozycji do produkcji dla dorosłych. W tych drugich bowiem oglądaliśmy tylko i wyłącznie nędzę, brud, przestępczość, patologie, a wszystko to podane w tej specyficznej telewizyjnej formule. Czy to w postaci komedii Barei, gdzie aż roiło się od syfu i ludzi podłych pokazanych w ujęciu komicznym, albo jakichś filmów obyczajowych, gdzie powoli zaczynała się już znana nam dobrze smarzowszczyzna. Czyli jeśli związek, to pijaka z utuczoną blondynką, gdzie „po wszystkim” wypija się flaszkę wódki i to duszkiem. A za zakąskę służy słonina krojona na gazecie. No i wojna, dużo wojny, ofiar i cierpień. Świat oferowany przez producentów dzieciom i młodzieży był zgoła inny. O ile jeszcze w połowie lat 80-tych był to najczęściej świat sielski (Karino, Dziewczyna i Chłopak i tym podobne), to już potem, im bliżej końca „kadencji” Jaruzela, tym bardziej świat ten zamieniał się w jeden pewex, a rodzice z poczciwych wieśniaków albo innych przegrywów, stawali się jakby protoplastami uwłaszczeniowców z kontaktami już nie we wsi, a w WSI. Mieszkania ich pokryte były od góry do dołu boazerią na wysoki połysk. Szczytem wszystkiego było domostwo rodziców chłopca z serialu „Siedem życzeń”, Darka Tarkowskiego. Mieszkali oni na Ursynowie, który w tamtym czasie pełnił w Warszawie i okolicach funkcję dzisiejszego Wilanowa. Widok czystych i nowych bloków z wielkiej płyty, porozdzielanych czystymi chodniczkami, alejkami i skwerkami budził w nas, mieszkańcach podwarszawskiego zapyziałego jak jasna cholera Pruszkowa ataki wściekłej zazdrości. Tarkowscy mieli jeszcze lepiej, bo na tymże Ursynowie mieli, uwaga uwaga, dwupoziomowe mieszkanie. Dla mnie w tamtych czasach nie mogło już być nic bardziej wypasionego, ewentualnie jakieś wille w Kaliforni. Darek miał wszystko to, o czym myśmy nie mogli marzyć. Komputer ZX Spektrum walał się u niego po pokoju, tak jak i inne kolorowe zabawki z lepszego świata. Oglądaliśmy to z kolegami i najbardziej dziwiła nas ta ostentacja głównych bohaterów, którzy wszystkie te niedostępne gadżety traktowali jako niemiłą konieczność bytowania. Pan Tarkowski wsiadał do swojego oliwkowego Poloneza tak, jak dziś wsiadają mieszkańcy Wilanowa do swoich SUV-ów wielkości furmanek.

Jeszcze dalej poszedł film „Cudowne dziecko”. Była to – wydana w 1986 roku (!) – koprodukcja polsko-kanadyjska. Tak, tak. Tutaj bieda, kartki i dżinsowe kurtki Odra, a tam dziecko mówiące najnormalniej po polsku, zostało wywiezione do jakiegoś tajemniczego kraju, gdzie klocki Lego przewracają się na wystawach pod swoim ciężarem. Ktoś przeniósł tych naszych biednych aktorów do kanady i tam kazał odgrywać im swoje role po polsku. Tak aby podprogowo chyba pokazać polaczkom – patrzajcie, tak to może u was niedługo być, choć pewnie jeszcze w to nie wierzycie.

I znów wrócę do tego samego. Myśmy to oglądali z otwartymi gębami, i nikt nie może nam mieć tego za złe, bo dosłownie chwilę wcześniej mama mojego chorego kolegi z klasy ze łzami w oczach kroiła nam banana na kawałeczki odejmując go synowi od ust. A robiła to nie w kuchni a w kawałeczku kąta wydzielonym od reszty jakąś smutną zasłonką. Myślę, że mógłby opisać to lepiej Żeromski i pewnie byłby z siebie dumny. Innymi słowy przeprowadzono na nas zmasowany atak czegoś co dziś prawicowo prawicowi jutuberzy nazywają „mind control”. Zasiano w nas potworną żądzę tego całego zachodniego badziewia, a wielu z nas do dziś nie widzi na świecie nic ważniejszego niż to, co leci w reklamach w wersji premium.

Czy to był przypadek, czy aby nie jakaś zorganizowana akcja? Nie wiem. Wydaje mi się jednak, że nic nie dzieje się w telewizorze bez przyczyny. A ci którzy kręcili „Cudowne dziecko” wiedzieli więcej niż byśmy mogli się spodziewać. Być może dlatego dzisiaj, gdy ktoś z całych sił próbuje mnie przekonać: jest wspaniały film na Netflixie, musisz to koniecznie zobaczyć, ale to jest jazda, nie spaliśmy z żoną w nocy tylko żeśmy oglądali a dziś aż krwawimy z nosa, to wywołuje to we mnie reakcje obronne. Choć to co się wydarzyło w tym dziwnym roku 1986 na zawsze już we mnie zostanie. Bo gdy przechodzę obok zawalonych klockami Lego półek w markecie przez chwilę zmieniają mi się oczy. To jest dopiero mind control.



tagi: prl 

Marcin-K
18 sierpnia 2019 14:36
33     1551    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
przemsa @Marcin-K
18 sierpnia 2019 15:09

Ja krótko, bo czekam na paprykarz :-)

Netflix to marksizm kulturowy level hard. 

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Marcin-K
18 sierpnia 2019 15:56

Absolutnie, Bareja był wynajęty, żeby nas przygotować na to, co nadejdzie. Bo przecież wtedy nie było takiego absurdu, jak w jego filmach, a dziś wypisz-wymaluj - każda korpo "Misiem" stoi.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @przemsa 18 sierpnia 2019 15:09
18 sierpnia 2019 15:56

Oj, tak. Ja nie daję rady tego oglądać, musiałbym non-stop chlać. 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Grzeralts 18 sierpnia 2019 15:56
18 sierpnia 2019 16:12

Ja czasem zerknę, bo mam oglądaczy w domu. Pierwszy przykład z brzegu: Jakaś nowa Ania z Zielonego Wzgórza i wykład starszej pani, że ożenić się może zawsze, w każdym wieku, a jeżeli będzie się samorealizować, to kupi sobie suknie ślubną i będzie zakładac ją kiedy chce. Słysząc to rudowłosa Ania aż promienieje, takie to genialne. Że też sama na to nie wpadła.
 

 

zaloguj się by móc komentować

re-or @Marcin-K
18 sierpnia 2019 17:44

Coś tak czułem, że wcześniejszy komentarz rozwiniesz do całego wpisu. I dobrze zrobiłeś.

Zauważ, że nie tylko dla dzieci była ta propaganda. Np różne komedie z końcówki lat 80tych wyglądają tak samo. Np Kogel-mogel. Zaraz potem pojawiły się produkcje typu Mów mi Rockefeller itp. To już co prawda rok 1990, ale scenariusze były starsze tylko czekały na moment.

Ja się nigdy nie mogłem nadziwić (wtedy) o co w tym chodzi. Przecież to był inny świat. Domy, samochody, komputery, czekoladki, VHS, walkmany, banany... To był jakiś absurd, bo moi rodzice kupili pierwszy kolorowy TV jakoś w '91. Samochód - używany - w '96. Telefon nam podłączyli w bloku pod koniec lat '90, bo te osiedla powstawały na takich zadupiach, że nawet nie było jak kabli pociągnąć wszędzie. Myśmy dopiero po 10-15 latach dogonili "realia" z tych filmów. Mieszkałem w blokowisku na 40tys mieszkańców i tam może ze dwie osoby na tysiąc miały Commodore w domu "przed Wilczkiem". Samochodów było kilka na ulicę. A tu w TV bajo-bongo.

 

A przy okazji - ten cały Tarkowski po prostu może należał do tych 0,2% co to miał i komputer, i auto. Mogło tak być. Dokładnie nie pamiętam jak sytuowani byli jego koledzy z klasy.

No ale że to akurat on złowił złotą rybkę w postaci spełniającego życzenia kota? Przecież to bez sensu. W wersji klasycznej złotą rybkę zawsze łowił jakiś biedak, a nie dobrze sytuowany syn faceta z establishmentu, co to pracuje "na eksporcie" w Reichu czy jakimś Maroku. Mamy więc taki jakby protestancki wist - komu się darzy, temu się będzie darzyć jeszcze bardziej. Na dodatek ten wist jest polany sosem starożytnego pogaństwa, bo cała ta złota rybka vel kot-Rademenes, to po prostu reinkarnacja egipskiego kapłana. Ciekwe, ciekawe...

zaloguj się by móc komentować

Kuro-San @Marcin-K
18 sierpnia 2019 19:54

Jak Rademenes "zajumał" instrumenty Bandzie-i-Wandzie, to Kwietniewska wyliczyła straty na kilka tysięcy dolarów!

A tu Panie tego Sozialismus był przodującym ustrojem.

 

https://www.youtube.com/watch?v=Of7jXHBNMsQ

Nie mogłem się powstrzymać

 

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @re-or 18 sierpnia 2019 17:44
18 sierpnia 2019 20:16

Dzięki za przypomnienie Kogla Mogla. Tam też był ten patent. Wszystko szare a tu chłopak ze wsi wjeżdża volkswagenem golfem. I opowiada że wrócił z Holandii. Tego było więcej. W komentarzach pod tekstem Coryllusa ktoś wspomniał serial "W labiryncie". Tam też budowano ten kult posiadania i dorobkiewiczostwa w pogoni za "rzeczami z zachodu". To nie mógł być przypadek.

A i ta magia w mieszkaniu inżyniera z peerelu co to jeżdził na kontrakty w MAroku czy gdzieś tam. A synek miał zawsze w lodówce mleko i coca colę w puszkach. Masakra.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @Grzeralts 18 sierpnia 2019 15:56
18 sierpnia 2019 20:17

Bareja chyba trochę był od czego innego, ale można rzeczywiście go podciągnąć pod tezę z tekstu.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @przemsa 18 sierpnia 2019 15:09
18 sierpnia 2019 20:23

Czy ja wiem, czy marksizm... To jest bardzo poważne określenie. To jest po prostu maszyna do zawracania ludziom gitary i propagandy. No i jest z tego co widziałem jakieś kawałki bardzo dobrze robiona, na dużym budżecie. Z dwojga złego wolałbym oglądać te netflixowe produkcje niż tę nędzę polskiej roboty. Nie dziwię się wielu ludziom, że tam szukają rozrywki.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @Kuro-San 18 sierpnia 2019 19:54
18 sierpnia 2019 20:24

Zespoły rockowe z peerelu to temat na oddzielny tekst, z tymi Gibsonami które kosztowały pewnie tyle co czterdzieści pensji "zwykłego człowieka". Kiedyś się za to zabiorę.

zaloguj się by móc komentować

Kuro-San @Marcin-K 18 sierpnia 2019 20:24
18 sierpnia 2019 20:35

Ja nie trawiłem wtrętów w tekście w stylu np. Dżem Whisky moja żono, albo Harley mój.

Hehe, kto wtedy miał w Peerelu harleja?

Simson z enerdowa to był szczyt marzeń.

zaloguj się by móc komentować

JK @Marcin-K
18 sierpnia 2019 20:40

Takich - jak pan to nazwał - mind control w polskiej twórczości filmowej jest znacznie więcej. Nie będę wymieniał tytułów filmów ale tylko tematy:

  1. Świadek koronny - zawsze szlachetny, ścigany przez złych ludzi z policji. Przygotowanie do miękkiego lądawania byłych gangsterów wykreowanych przez sysytem. 
  2. Były UBek - nie mogący znaleźć zatrudnienia mimo, że jest "specjalistom wybitnem". (to się nasiliło po likwidacji WSI).
  3. Promocja prostytucji (Galerianki).

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Kuro-San 18 sierpnia 2019 20:35
18 sierpnia 2019 20:46

Sam autor tekstu, czyli śp. Rysiek Riedel, zdaje się nigdy motorem nie jeździł, a Harleya to najwyżej widział.

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Marcin-K 18 sierpnia 2019 20:23
18 sierpnia 2019 20:48

> Czy ja wiem, czy marksizm... To jest bardzo poważne określenie. 

Tak, bardzo poważne, jak i sama ta ideologia. I moim zdaniem jak najabrdziej do tej prop-agitki pasuje. Celem znowu jest rozwalenie tego, co solidne, ważne i trwałe.

 

zaloguj się by móc komentować

klon @przemsa 18 sierpnia 2019 20:48
18 sierpnia 2019 22:09

Zgadzam się z nazwaniem pop-agitki marksizmem. Wiele osób nie zauważa tego, gdyż jest przyzwyczajona pod pojeciem marksizm widzieć obrazy sowieckich gułagów i peerelowski siermiężny socjalizm.

Marksizm idacy do nas z Zachodu jest ukryty w tzw. "prawach człowieka", "wolnościach" i dobrobycie. Otaczający nas świat jest nim przesiąkniety. W sposób niezauważalny staje się częścią nas samych. Nasiakamy nim. Większość z nas odpycha od siebie myśl, że tak może byc na prawdę.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @klon 18 sierpnia 2019 22:09
18 sierpnia 2019 22:18

Ja jednak wolę określenie "herezja" ponieważ ten dobroludzizm i ekologizm pod którym upycha się te wszystkie idiotyzmy często są przykrywane "chrześcijaństwem". Dla mnie jest to po prostu pseudo-religia, bo jednak nie chciałbym byśmy uciekali od spraw religijnych. Ludzie są istotami duchowymi, religia jest podstawą istnienia ludzkości w sensie cywilizacyjnym. Moze nawet pokusiłbym się o odważne sformułowanie "satanizm". Nazywanie tego marksizmem nadaje tym ludziom dodatkowego i niezasłużonego znaczenia i wiedzie nas na manowce.

zaloguj się by móc komentować

klon @Marcin-K 18 sierpnia 2019 22:18
18 sierpnia 2019 22:37

>>>Nazywanie tego marksizmem nadaje tym ludziom dodatkowego i niezasłużonego znaczenia i wiedzie nas na manowce.<<<

Nie o spór co do nazewnictwa mi chodzi. Twierdzę / może błędnie/ że większość ruchów "wolnościowych" - dobroludzizm i ekologizm - są kontynuacją i rozwinięciem marksizmu. Uważam też, że /neo/marksiści robią wszystko aby "odciąć się" od swoich korzeni: gułagi, Stalin,Pol-Pot, Kim Ir Sen i jego Korea Płn. Stąd nowe nazwy, trendy, itp. 
"Niezasłużone znaczenie" ? To zbyt groźna zaraza jest aby nienazywać jej po imieniu!

Dlatego uważam że dobrym jest wskazywać skąd im nogi wyrastają!

zaloguj się by móc komentować

Ann28 @Marcin-K
18 sierpnia 2019 22:54

Przeczytałam tekst i komentarze, a ponieważ dzieciństwo i okres studiów upłynął mi w PRL, ogladałam wszystkie wymienione powyżej filmy i seriale, i nasuwa mi się refleksja, że chyba większość ludzi nie odróżnia fikcji i bajek pokazywanych na ekranie od rzeczywistości, a przynajmniej ma z tym poważny problem. Film się kończył i jakoś nie przypominam sobie, żebym płakała za klockami lego, czy bananami. Filmy Barei mnie śmieszyły, ale nie traktowałam ich jak dokumentu. To jest zjawisko o którym opowiadała Marzena Kipiel-Sztuka wcielająca się w rolę Halinki Kiepskiej - po pierwszych odcinkach serialu w sklepie zaczepiali ją obcy ludzie i dawali różne dobre rady wychowawcze i małżeńskie - jak ma sobie radzić z synkiem idiotą i mężem alkoholikiem. Na tym forum widzę podobne zjawisko - bez urazy.

zaloguj się by móc komentować

klon @Ann28 18 sierpnia 2019 22:54
18 sierpnia 2019 23:07

Pani odbierała oglądane filmy jako "bajki". Super. Zuch - kobieta.
Jednakowoż, wszyscy ludzie na Ziemi mają dorównać Pani "umiejętnościom" i dlaczego ? 
Po wtóre, Wie Pani dla ilu osób omawiane filmy były punktem odniesienia dla ich dalszego życia?
Bo dlaczego nie? Tylko proszę nie wracać do kwestii fikcji i bajki, bo to trochę za mało.

zaloguj się by móc komentować

porfirogeneta @Marcin-K
19 sierpnia 2019 00:52

Tak właśnie było; władza ludowa poniewierała plebsem, w w warstwie ikonograficznej; Hańba!, co ja mówię, Wieczna Hańba!!!. Nie co to teraz; "Korona Królów" Obowiązki mam polskie i na pewno będę oglądał od Września. A Bananów i tak nie jem, tak na wszelki wypadek.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Marcin-K 18 sierpnia 2019 20:17
19 sierpnia 2019 06:16

Bareja był, żebyśmy nie fikali. 

zaloguj się by móc komentować


Grzeralts @Ann28 18 sierpnia 2019 22:54
19 sierpnia 2019 06:20

Nie w tym rzecz, tu chodzi o działania "podprogowe". Takie sączenie przekazu, na lata 90' jak znalazł. Ludzie naszej generacji do dziś wierzą w różne para-keynesistowskie brednie ekonomiczne, czy kult wędki zamiast ryby jak w religię jakąś. Tego nie wyczytali z książek (no, może trochę z GW), to im wsączył przekaz pop-kultury tamtych czasów.

W końcu nie ma informacji, jest tylko propaganda, nie? ;) 

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @Ann28 18 sierpnia 2019 22:54
19 sierpnia 2019 10:01

Czyli rozumiem, że według Pani filmy i w ogóle popkulturę produkuje się po to, żeby ludziom dawać niezobowiązująca rozrywkę i niczego więcej tam sie nie należy doszukiwać?

zaloguj się by móc komentować

smieciu @Marcin-K
19 sierpnia 2019 11:39

Mnie też cieszy rozwinięcie tamtego komentarza aczkolwiek odrazu jasne było od czego on zmierza. Ale właśnie dokładnie do tego.

Bareja. Czasami można spotkać się z opiniami że dziwne było że te jego produkcje w ogóle się ukazywały. Cenzura to puszczała podobnie jak wiele tekstów piosenek, które autorzy tylko trochę zmieniali i tak kontekst dla każdego człowieka był oczywisty.

Były teorie że np. Bareja komuchom podobał się z racji jakiegoś specyficznego masochizmu. Mieli ubaw z oglądając groteskę znaną im dobrzez z życia. Ale dzisiaj chyba można śmiało stwierdzić, że chodziło by widz tak właśnie zapamiętał PRL. Tak go kojarzył. I się brzydził. Dla kontrastu dodano filmy i seriale dla dzieci gdzie pokazywano już inne życie. Gdzie skupiono się na dobrach materialnych. Czyli dorosłym kodowano zły PRL a dzieciom wzorce nowej rzeczywistości. Synteza tego programowania jest oczywista: PRL stał się okresem mroku i degeneracji, nowe pokolenie miało posługiwać się już nowym systemem wartości.

Ja dla przykładu nienawidziłem lat 90-tych ze ze względu na promocję totalnie żenującej chały muzycznej. Nigdy nie zapomnę tych Heyów, Ona ma siłę i innego gówna. Hiphopu z jednej strony a discopolo z drugiej. Ludzie nie rozumieli mnie, kiedy im mówiłem że za kilka lat będą te „przeboje” staną się symbolem żenady. Teraz widać w każdym razie jak to się układa w całość. Takie właśnie miały być nadchodzące lata. Kasia Kowalska i kurs na przeciętność. Banalne życie skupione wokół problemów seksu i pieniądza. Ładnie zaprogramowane.

W takim kontekście PRL jawi się, przynajmniej mi, jako okres jakiejś wyższej kultury. Wyższych aspiracji. Hmm, trzeba to chyba powiedzieć wprost: BOGATSZEGO ŻYCIA? Paradoksalne? Zależy od tego co przez to rozumiemy. Owszem ludzie nie cierpieli na nadmiar materialnego towaru ale tak jak wspominałem. Jak niesamowite było życie towarzyskie! Ludzie naprawdę żyli. Mi tylko szkoda że wtedy nie byłem o te parę lat starszy. Gdy dzisiaj słucham opowieści tych ludzi, czyli wujków, ciotek, ojca i matki to kilka książek by można z nich zrobić. Są po prostu niewiarygodne. Oczywiście, wiele z tych opowieści zaczyna się tak: narąbaliśmy się i ... albo nie mieliśmy wódki i ... pojawiała się cała epopeja przypadków i wydarzeń. Ale też ludzie wtedy jakoś potrafili pić. Może też alkohol był lepszy.

Ale ogólnie ciekawie się gadało, miało się zupełnie inne wzorce, inne tematy do dyskusji. Czytało się masę książek. Czytali je wszyscy. I ci co pili i ci co nie.

Tylko że to miało się skończyć a wszystko co się kojarzyło z tamtym okresem nabrać negatywnego zabarwienia. Teraz widać  jak rzeczy układają sie w całość. PRL odniósł sukces. Wydaje mi się że można chyba śmiało napisać że dawno dawno temu zostało dostrzeżone jak sprawna machina została zbudowana. To mogło działać zbyt dobrze jak na potrzeby władzy i innych wyższych sił. Reset stał się nieunikniony.

Owszem, paradoksem jest że to był socjalizm i PRL. Czy to oznacza że była to zasługa socjalizmu? Częściowo pewnie tak, częściowo po prostu tak wyszło z historycznego układu. Ale i tak zawsze całość jest dziełem ludzi. Rodzaj systemu nie jest czynnikiem decydującym. Ale też jak widać z tej historii, upadku PRL i dalszego rozwoju sytuacji, System dąży do tego by stać się czynnikiem decydującym. A wtedy następuje koniec.

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Marcin-K
19 sierpnia 2019 14:28

Przestępca w poważnych komunistycznych kryminałach latał zawsze z brzytwą. To mnie bardzo śmieszyło. I do dziś śmieszy

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @Marcin-K
19 sierpnia 2019 20:44

Przyszło mi do głowy, że nie chciałbym oglądać wspólnie z Wami jakiegokolwiek filmu, ponieważ wnioski und odkrycia, które są Waszym udziałem uważam za dziwne. Świat widzicie, mam wrażenie, jako skomplikowaną, bezwzględną maszynę, która działa precyzyjnie i logicznie, co powoduje, że dodajecie demonizmu ludziom w krótkich gaciach.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @gabriel-maciejewski 19 sierpnia 2019 14:28
19 sierpnia 2019 21:16

Bareja chyba zresztą zaczynał od czarno-białych kryminałów w tv. Ciekawe czy i tam się brzytwa pojawiła.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @Jacek-Jarecki 19 sierpnia 2019 20:44
19 sierpnia 2019 21:21

Kto dodaje demonizmu? Ja tylko piszę, że w filmach końcówki peerelu, tych dla dzieci i młodzieży, epatowano nie przystającym do rzeczywistości przesadnym posiadaniem. Akurat wtedy byłem w tamtym wieku i to na mnie działało. To fakt, a nie demonizm. Przecież ja nie oceniam czy serial Siedem życzeń był dobry czy zły. Tak na marginesie - on był rewelacyjny i nawet niedawno skonsumowałem jakąś powtórkę jak byłem u rodziców. Na końcu tekstu zadaję pytanie o stopień premedytacji takich a nie innych przekazów w tych produkcjach, nie piszę o demonicznym demiurgu, który sobie wszystko zaplanował.

zaloguj się by móc komentować

porfirogeneta @Kuro-San 18 sierpnia 2019 20:35
20 sierpnia 2019 22:12

Były jeszcze CZety i Jawy 350, miało to trochę "żaru", Dziadek do roboty jeżdził "Junakiem" ale tak się to pieprzyło, że się przesiadł na motrynkę "Romet".

zaloguj się by móc komentować

porfirogeneta @Marcin-K 19 sierpnia 2019 21:21
20 sierpnia 2019 22:21

No masz, do "Siedmiu Życzeń" się dopieprzył, że do Maroka jeździł i miał mleko skondensowane i Poloneza; no tak, u mnie na wiosce ze trzy rodziny mogę wskazać których ojcowie jeżdzili do Libii, Iraku i NRD na kontrakty; No i co? Gość po 2 letnim kotrakcie w NRD pwrzywiózł 2000 dolarów i sobie chałpę wybudował. Można było? A ten tu jakieś pieprzenie o Barejach i Rademenesach urządza, jakby teraz nie było propagandy w serialach? Tamte się chociarz dały oglądać. A pokaż mi jakiś dobry film, czy serial polski z ostatnich dekad; taki co się da obejrzeć, nie ma.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Jacek-Jarecki 19 sierpnia 2019 20:44
21 sierpnia 2019 08:01

Ja to raczej widzę post hoc jako signum temporis, coś co pozwala nam dziś odkrywać aspekty tamtego czasu, z których wówczas nie zdawaliśmy sobie sprawy. Aspekty prorocze odkrywam z tym większym zainteresowaniem. A już "Miś" to piękna alegoria współczesnej korporacji. "Zmiennicy" niewiele dalej w prororctwach. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @porfirogeneta 20 sierpnia 2019 22:21
21 sierpnia 2019 08:02

Dokładnie. Ktoś, kto miał ojca w Libii musiał się swoim kolegom jawić jako posiadacz Rademenesa - w jego domu były niebywałe cuda, niektóre egzotyczne. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować