-

Marcin-K

Czy Łukasz Warzecha pojedzie na jeden turnus z Kazimierzem Ujazdowskim?

Postać Łukasza Warzechy za sprawą wielu tekstów Coryllusa i Toyaha stała się już, nie bójmy się tego słowa, pewnego rodzaju symbolem. Szkoda moim zdaniem już czasu i pisaniny na to, by ponownie zajmować się portretem psychologicznym specjalisty od pilotażu potężnych samolotów pasażerskich, ani też nie ma wielkiego sensu analizowanie jego dość osobliwej roli w panteonie polityków, których przyjęło się nazywać prawicowymi. Łukasz Warzecha jest, istnieje, ma się dobrze i zapewne on dalej będzie pokazywał się w telewizjach i gazetach, kiedy po mnie nie zostanie nawet obłoczek pary - trzeba ten fakt przyjąć do wiadomości i z nim żyć. Poza tym każdy z nas ma przecież większe zmartwienia niż to, że w polskich prawicowych mediach pojawia się Łukasz Warzecha. Jest jednak w tym panu coś takiego, że choćby człowiek nie wiadomo jak kręcił głową i myślał sobie: nie, Łukasz Warzecha już mnie niczym nie zaskoczy, tak każdorazowo kończy się to pokazowym, jak to lubią mówić młodociani prawicowcy, samozaoraniem. Znów się myliłem, a Łukasz Warzecha jest o kolejne tysiąc mil przed moimi szaraczkowymi złośliwościami.

Otóż wyobraźcie sobie, że Łukasz Warzecha w najnowszym wydaniu "DoRzeczy" strollował wyjazdy nad polskie morze. Tak, nie przesłyszeliście się. Dwie bite strony prozy autorstwa Łukasza Warzechy poświęcone turystyce nadmorskiej a wszystko to smażone na intelektualnie głębokim tłuszczu i przyrządzone tak, jak przystało na najlepszego kucharza prawicowych mediów.

W skrócie rzecz ujmując: Łukasz Warzecha wrócił z wakacji nad polskim morzem, konkretnie w zachodniej części Pomorza, absolutnie zdegustowany. Nie wiem czemu tak się stało, czy w Pobierowie pana Łukasza uciął jakiś giez albo nie wyszedł mu wakacyjny romans, ale przejechał się nasz as publicystyki na biznesie turystycznym niczym czołg abrams. Przede wszystkim pan Łukasz jest oburzony tym, że nad polskim morzem nie proponuje się właściwie żadnych rozrywek dla "klasy średniej" (znaczy się dla niby kogo, hę?) tylko albo jakieś tandeciarstwo straganowe z Chin albo wywala się tam jakiś ogromny hotel znanej sieciówki gdzie doba jest za od 500 do 700 peelenów, co zdaniem Łukasza Warzechy to już odrobinę za dużo. W ogóle jego zdaniem nad polskim morzem czeka się tylko na ludzi którzy przyjeżdżają tam pierwszy raz w życiu dzięki "transferom socjalnym" albo na bogatych snobów z korporacji, którzy i tak nie korzystają z miejscowych rozrywek dla plebsu. W związku z tym branża turystyczna liczy tylko na szybki zysk w lipcu i sierpniu by potem zwijać stamtąd dupę w troki i wtedy Łukasz Warzecha pierwszego września nie ma gdzie się napić kawy, i pozostaje się tylko cieszyć, że poza sezonem nie zwija się w Pobierowie asfaltu. Co jeszcze? Łukaszowi Warzesze popsuł się rower i nie miał gdzie go naprawić, w związku z tym musiał z nim dymać aż do Szczecina. Na koniec jeszcze polamentował że tam nie ma wizji, nie ma planu ani nikt nie myśli długofalowo o rozwoju branży. No ogólna bida z nędzą.

Ja ogólnie nie wiem, co tam jest nad tym polskim morzem, że ciągle ludzie mają tam jakieś problemy. A to pani  Młynarska musi się tam borykać z beneficjentami "pińcet" albo wreszcie Łukaszowi Warzesze psuje się rower i kręcą się ludzie, którzy zamiast szukać tam elitarnych rozrywek zjadają gofry z mikrofalówki. Ja się w ogóle boję o Łukasza Warzechę, bo on już każdym swoim gestem i grymasem pokazuje jak bardzo nie pasuje mu to całe pisiorstwo, a z drugiej przez lata te pisiory budowały jego pozycję człowieka z klasy średniej i teraz nie bardzo wiadomo jak to odkręcić. Powtarzam - boję się o Łukasza Warzechę. Patrzę na to smutne zdjęcie Kaziemierza Ujazdowskiego, który trzyma z równie smutną miną tą tekturę z napisanym na niej słowem "kOnsTytUcjA" i myślę sobie, że Łukasz Warzecha ma do wyboru tylko te dwie ścieżki - pisać albo dla pisiorów z goframi w rękach albo trzymać tekturę. Straszne to i greckie zarazem.



tagi: pis 

Marcin-K
28 sierpnia 2019 09:07
8     983    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @Marcin-K
28 sierpnia 2019 09:17

Tam jest jeszcze wymowne bardzo słowo "Musi"

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @gabriel-maciejewski 28 sierpnia 2019 09:17
28 sierpnia 2019 09:33

Jak kadrowałem to specjalnie to zostawiłem:)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Marcin-K
28 sierpnia 2019 10:17

powiedziałabym nawet, że hamletowskie ;)

zaloguj się by móc komentować

byczeq @Marcin-K
28 sierpnia 2019 10:21

Z Łukaszem miałem nieprzyjemność podczas Kongresu Polska Wielki Projekt w Szczecinie, bodaj cztery lata temu. Lansady, prisiudy, elikubracje w wykonaniu tegoż były tej miary, iż od dnia tego, na moje szczęście i psychiczną stabilność, nie miałem przyjemności przeczytania wypocin tego gnoma. Podobnie z Janeckim, a obaj, jak to  określa Gospodarz, exemplum deficytum. 

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @ainolatak 28 sierpnia 2019 10:17
28 sierpnia 2019 10:40

Co za pretensjonalny facet...

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @byczeq 28 sierpnia 2019 10:21
28 sierpnia 2019 10:41

Ja jednak stosuję tu jakąś gradację. Jakbym miał wybrać kto miałby mnie torturować swoimi przemówieniami w Guantanamo to jednak wolałbym słuchać pofarbowanego Janeckiego:)

zaloguj się by móc komentować

byczeq @Marcin-K 28 sierpnia 2019 10:41
28 sierpnia 2019 11:33

Zgoda, choć to okrutny wybór. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @byczeq 28 sierpnia 2019 11:33
28 sierpnia 2019 11:57

Okrucieństwo aż do przesady. Wahałbym się.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować