-

Marcin-K

O wydarzeniu stymulującym intelektualnie

Miałem w głowie pomysł, by napisać kilka zdań o moich wrażeniach z lektury tomu II Baśni socjalistycznej, ale musiał się ów pomysł trochę w mózgownicy odleżeć. Można bowiem łatwo podpaść pod kategorię ludzi, których mój znajomy mający doświadczenia z pracy w korporacji, określa mianem "brązowych nosków". Chodzi rzecz jasna o podejrzenia o wazeliniarstwo - bo uprzedzając nieco fakty moja opinia o tej książce jest więcej niż dobra. Potem jednak pomyślałem sobie, że może jednak na stare blogerskie lata nie ma się co już przejmować, tylko pisać co się myśli. Poza tym wszystkim, być może zaglądają na SN nowe osoby, próbujące jakoś się odnaleźć w tematyce tu poruszanej, pomyślałem w związku z tym, że taka krótka recenzja może okazać się pomocna. 

Aby nie było jednak tak zupełnie różowo, zacznę od początku. Kiedy kilka lat temu kupiłem sobie kilka tomów pierwszych Baśni, przyznaję się najzupełniej szczerze: odbiłem się od nich koncertowo. Ale nie dlatego, że te książki są złe, co to to nie. Po prostu ilość odniesień, nazwisk, kontekstów wymagających od czytelnika przynajmniej przyzwoitego ogarnięcia historycznego i to nie czerpanego z podręczników szkolnych, wbiła mnie w glebę. Nie udźwignąłem tematu. Leżą sobie te Baśnie u mnie i czekają na to aż do nich dojrzeję. Nabyłem w związku z tą moją nieudaną przygodą lekkiej traumy i do niektórych książek Coryllusa już bałem się podchodzić. Połknąłem za to Dzieci PRL-u i książkę o budowie domu. Jestem z kategorii tych uczestników SN, które lubią teksty Autora oraz pogadanki. Przesłuchałem chyba wszystkie które sa w internecie i jest to bardziej dostosowane do mojego poziomu, bo jestem w stanie w międzyczasie sobie coś tam poguglować i lepiej rozumiem o co chodzi. No cóż, nikt nie mówił że będzie lekko.

Kiedy jednak ukazał się I tom "Socjalizm i śmierć" postanowiłem dać sobie jeszcze jedną szansę. Powód pierwszy: ja jestem bardzo łasy na ładne wydania książek, a Baśnie socjalistyczne już na pierwszy rzut oka wyglądały bardzo apetycznie. Powód drugi: tematyka. Raz że dotyczny ona już czasów bardziej współczesnych i siłą rzeczy łatwiej jest mi się w tym wszystkim nie pogubić, a dwa, że - no cóż, czas się przyznać - mógłbym służyć za żywy przykład człowieka, który dzięki temu że za młodu był socjalistą, to ma szansę na starość odrobinę zmądrzeć. Nie to że zakładałem sobie czapkę z gwiazdą albo koszulkę z Cze, bez przesady. Nie słuchałem też wywiadów z Kwaśniewskim z wypiekami na twarzy. Ale generalnie jakoś tam zawsze w mojej duszy ciepło się robiło od słuchania o tych romantycznych czasach, gdy "prawdziwi socjaliści" walczyli o osiem godzin w pracy i edukowali wieśniaków. Piłsudski? No był dla mnie istotny. Mało tego - do dziś, już wiedząc o nim bardzo dużo złych rzeczy - wciąż gdzieś tam tkwi we mnie ten mem. 

No i dostałem fangę prosto w łeb. Oba tomy Baśni nie zostawiają złudzeń i naprawdę czasami człowiek łapie się za głowę, co to było za towarzycho i jakich najrózniejszych metod się chwytało, by koniec końców zostawić przyszłe pokolenia tak potwornie okaleczone. Niby człowiek coś tam podejrzewał, że oni tam, ci "prawdziwi socjaliści" to pewnie nie do końca byli tak aksamitni jak się przedstawiali, ale skala zgnilizny tam panującej poraża. Od razu napiszę. Jeśli ktokolwiek nosi w sobie jeszcze jakieś pretensje do przedwojennych działaczy socjalistycznych , to zakup Baśni socjalistycznej jest wyborem niebieskiej albo czerwonej pigułki. Albo ostateczna akceptacja, albo twarde ale lecznicze lądowanie na ziemi.

Napisałem ten wstęp o moich doświadczeniach z wcześniejszymi Baśniami, głównie dlatego że oba tomy socjalistyczne - moim przynajmniej zdaniem - są pod względem formalnym zupełnie inne. Mniej gęste, z większym że tak powiem poczuciem przestrzeni. Czyta się je zdecydowanie lżej niż poprzedniczki i jeśli ktoś obawia się, że może stracić kontakt z bazą to nie jest to w tym przypadku możliwe. Bardzo pomogło to, że Autor wplótł w rozdziały fragmenty stojące tylko o krok od dobrej literatury kryminalnej. Razem z "bohaterami" opisanymi w książkach daje to mieszankę wybuchową i nadaje całości bardzo dużo dynamizmu. Ja po prostu oba tomy połknąłem, co dla mnie osobiście zawsze jest receznją ostateczną.

Wypadałoby przynajmniej dla przyzwoitości wskazać jakąś słabość "Socjalizmu i śmierci". Od bidy dałoby się to znaleźć. Nie jestem pewny, czy ktoś kto nie przeczytał przynajmniej kilkudziesięciu tekstów Coryllusa oraz nie wysłuchał trochę wykładów, nie potknie się na tym, że w narracji książek czuć to charakterystyczne pióro, z którym trzeba się trochę otrzaskać, bo być może jak ktoś się za to weźmie tuż zaraz po lekturze jakiegoś tekturowego mądrali z historycznym doktoratem oplecionym starą pajęczyną, może poczuć się co najmniej nie komfortowo. U mnie dzieje się jakoś tak, że ja czytam książki Coryllusa jego głosem który podkłada mi mój mózg jako auto-lektora. I nic z tym nie mogę zrobić. 

Dlatego jeśli ktoś się waha: to polecam. Dla nowicjuszy krótki tutorial. Najpierw dwa miesiące czytania tekstów Coryllusa na blogu, dziesięć pogadanek, i jak stoicie na nogach to zamawiać. Jak to stwierdził kiedyś klasyk: to wydarzenie stymulujące intelektualnie.



tagi: socjalizm i śmierć 

Marcin-K
6 stycznia 2020 14:27
32     1473    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Matka-Scypiona @Marcin-K
6 stycznia 2020 15:23

Proszę przeczytać inne baśnie. Można robić przerwy i w necie poszukać wyjaśnień. Panu będzie prościej poukładać sobie wydarzenia w głowie niż, np.komuś po studiach historycznych, tak jak to było w moim przypadku. Konstancja, że zmarnowało się 5 lat jest czymś smutnym, ale do przeżycia. Nie doczekałam np. wykładów z prof. Baszanowskim, który pewnie coś by zmienił w podejściu studentów do historii gospodarczej. Z perspektywy czasu wiem, że nikt tam niczego nie rozumie. Wojny wybuchają ot tak sobie, a Dantyszek wielkim czlekiem był :) 

Pozdrawiam i jeszcze raz zachęcam do Baśni. 

zaloguj się by móc komentować

umami @Marcin-K
6 stycznia 2020 15:26

Dobra recenzja. W sumie to już się także Gospodarzowi przyznałem na Targach, że dojrzewam dopiero do tych wcześniejszych jego Baśni. Pierwszy tom Baśni polskich przeczytałem, oczywiście, dawno temu i kilka rozdziałów tomu II i Baśni amerykańskich. Wszystkie pozostałe książki tak, oprócz książeczki o św. Andrzeju Boboli. Powód ten sam. Ja jestem cienki Bolek z historii, więc nawet głosu nie zabieram, no chyba, że coś akurat liznąłem. Co innego te Socjalistyczne. One się zupełnie inaczej czytają. U mnie wynikało to z tego, że o sporo wątków sam wcześniej się otarłem, no ale nie o wszystkie, rzecz jasna i sporo było w nich rzeczy nowych. W ogóle zauważyłem, że najlepszą metodą oswojenia się z jakimś momentem dziejów, wcześniej nam nieznanym, jest samodzielna próba przebadania jakiegoś wątku, nawet banalnego, i porównanie opisów z gazet czy z historycznych opracowań z zapiskami czy wspomnieniami różnych bohaterów. Wtedy zaczyna się to układać, klocek po klocku, no i widać co jest pomijane i przekręcane, lub wręcz ukrywane przez propagandę.
Nie wiem, czy czytając miałeś tak samo odczucie, ale ja zauważyłem, że zmęczenie naszego Autora tematem (socjalistami), daje wyborne efekty — Tom 2 po prostu aż furczy od zdystansowanej ironii i lekkości w punktowaniu wszelkich matactw tej bandy. Napisane to jest po prostu bajecznie.
 

zaloguj się by móc komentować

umami @Marcin-K
6 stycznia 2020 15:28

takie samo odczucie

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @Matka-Scypiona 6 stycznia 2020 15:23
6 stycznia 2020 20:04

Mnie nie trzeba do nich zachęcać:)  Po prostu jeszcze nie jestem na nie gotowy. Czekają aż się wzmocnię. 

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @umami 6 stycznia 2020 15:26
6 stycznia 2020 20:15

Ja bym tego nie nazwał zmęczeniem, tylko ponadnormatywną determinacją. Nie wiem też na ile przełożyło się to na moim zdaniem widoczna gołym okiem zmianę sposobu pisania bez utraty poczucia ciężaru gatunkowego. Ja tę zmianę zauwazyłem już od pierwszego rozdziału tomu I BS i książkę połknąłem niemal tak samo jak Dzieci Peerelu, a przecież wydawałoby się że to będzie trudne do wykonania. 

zaloguj się by móc komentować

Wrotycz1 @Marcin-K
6 stycznia 2020 20:44

" czasami człowiek łapie się za głowę, co to było za towarzycho i jakich najrózniejszych metod się chwytało, by koniec końców zostawić przyszłe pokolenia tak potwornie okaleczone. Niby człowiek coś tam podejrzewał, że oni tam, ci "prawdziwi socjaliści" to pewnie nie do końca byli tak aksamitni jak się przedstawiali, ale skala zgnilizny tam panującej poraża. "

Prwdziwą tragedią jest to, że bez takiego towarzycha zostalibyśmy sowiecka republiką już w roku 1920. Nikt inny nie był wówczas w stanie zmobilizować miliona ludzi do armii. Towarzycho jest stałym elementem wszelkich przekształceń w dużej skali, właściwie w każdej skali. Czym jest PiS i czym są towarzycha opozycyjne. To są ludzie z piekła rodem. Teraz, tylko cudem chyba jest, że pisowskie towarzycho trzymane jest za mordę i nie może tyle kraść ile szajka sprzed paru lat.

Drugą tragedią jest to, że ludzie łykają taką lub inna propagandę bezkrytycznie, powtarzając główne ich tezy i skupiając się prawie wyłącznie na personaliach.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @Marcin-K
7 stycznia 2020 00:12

"Socjalizm i smierc" to moj nastepny pewny zakup, gdy przyjade do Polski w sierpniu. 

Mam nadzieje ze jeszcze bedzie pozycja dostepna.

zaloguj się by móc komentować


Marcin-K @Wrotycz1 6 stycznia 2020 20:44
7 stycznia 2020 08:48

Prwdziwą tragedią jest to, że bez takiego towarzycha zostalibyśmy sowiecka republiką już w roku 1920. 

Aż dziwne że nie napisałeś, że z pewnością zostalibyśmy sowiecką republiką w 1929 gdyby PiS wtedy rządził. Po co się ograniczać?

zaloguj się by móc komentować


Brzoza @Marcin-K
7 stycznia 2020 09:19

Ja przeczuwałem, że to powabnie kuszące słowo "baśń" to jest podpucha, która ma załagodzić. Po czasie pierwszej euforii/zakochania :), gdy obejrzałem wszystkie filmiki z Panem Maciejewskim i nie przeczytawszy jeszcze żadnego Jego tekstu (i mimo, że w tym czasie youtube podsuwał mi "odkrytego" też Pana Bartosiaka, to nie miałem jakoś dla niego czasu, choć wydawał się też fantastyczny z tą budzącą się potęgą Chin, rimlandem, graniczną dla bogactwa rzeką Łabą po "odkryciach" geograficznych, Rosją która z powodu geograffi swej nigdy nie będzie wstanie wyprodukować nadwyżek - bo proszę państwa tam ciągle zima i lanie asfaltu jest dużo droższe i szybciej się zużywa - jakie to wnioskowanie teraz wydaje się słabe) wpadłem na pomysł, że ułatwię sobie sprawę zakupując wersję mówioną przez Pana Brauna - nie było łatwiej.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @Marcin-K
7 stycznia 2020 09:34

Ja nie jestem w stanie w ogóle korzystać z audiobooków. Próbowałem kilka razy i zawsze było źle. Muszę mieć papier. Inaczej zaczynam myśleć o zielonych migdałach.

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @Marcin-K 7 stycznia 2020 09:34
7 stycznia 2020 10:00

Też myśli mi schodzą i przy czytaniu i zaczynam wymyślać scenki na podstawie tego ile zrozumiałem. Z audiobookami prócz tego jednego chyba razu nie mam doświadczeń. Papier ze swoją wspaniałą bielą musowo, jak nie narysuję, napiszę, to układanie w głowie idzie słabiutko.

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @Marcin-K
7 stycznia 2020 10:02

Powinno się chodzić z koszulkami z literami DY  SCY  PLI  NA

Może być wykrzyknik.

.

zaloguj się by móc komentować

Janusz-Tryk @Marcin-K
7 stycznia 2020 11:02

Mam podobne wrażenia jeśli chodzi o przyswajanie "baśni". Przeczytałem właśnie biografię Jakuba Fugger'a, którą polecał Coryllus. Czyta się zdecydowanie łatwiej niż "baśnie". Myślę tu o baśniach polskich 2 i 3. Baśnie socjalistyczne są dużo lepsze pod tym względem. Szczególnie ostatnia. Jeśli chodzi o komiksy, to jestem trochę zawiedziony komisem "Noc Świętego Bartłomieja". Zupełnie nieczytelny jest dla mnie. Rysunki rewelacyjne ale treść nie do przejścia. Tak jak sam Coryllus pisał do tego trzeba by było (przynajmniej dla takich odbiorców jak ja) napisać książkę w której się wyjaśni wszystko co i jak. Podobnie było z komiksem o Katalonii.

A audiobook o świętym Stanisławie rewelacyjny.

zaloguj się by móc komentować

umami @Marcin-K 6 stycznia 2020 20:15
7 stycznia 2020 19:22

O zmęczeniu mówił już nie raz sam Autor. Jak ja je sobie wyobrażam (co mam na myśli)? Kiedy nasz Gospodarz przewertował te wszystkie zakłamane biografie, rozeznał się z jakimi kanaliami mamy do czynienia i że tam, po tam tej stronie, nie ma absolutnie nic a trzeba o tym napisać w zajmujący sposób, to ono przyszło samo, na prostej zasadzie: tam gdzie jest jeszcze coś do odkrycia, w tym jeszcze potrafimy odszukać jakiś sens naszego działania, nawet jak nie jest nam po drodze, ale kiedy poznamy już mechanizm na wskroś i mamy pełną świadomość, że to ch...je, to pozostaje nam coś w rodzaju samoobrony przed tą pustką — dystans, ironia, itd., żeby człowiek nie zwariował. Ja sytuację  Gospodarza porównałem do sytuacji spowiednika (pisał kiedyś o tym Toyah), który wysłuchuje tych wszystkich naszych grzechów i musi potem z tym żyć. Jest to wysiłek. W I tomie jest bardziej poważnie, w II dystansu jest dużo więcej. Trzeciego nie mogę się doczekać, bo myślę, że wzięci pod lupę bohaterowie, gdyby tylko mogli, podnieśliby się z grobu i zrobili wszystko, żeby Autor im odpuścił. A zmiłuj się nie będzie, mam nadzieję.
(Śpieszę się, bo muszę wyjść, więc mam nadzieję, że jest to jasno wyrażone.)

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Marcin-K
8 stycznia 2020 10:38

Baśni bardzo mnie ucieszyły. Nie wertowałam tak porządnie, czym się autor może poczuje rozczarowany. Ale niesłusznie.

To są książki dla tych co nie mają intuicji....

Obuchem w głowę im.

Ja faktów z Baśni prawie nie znałam....ale intuicyjnie i matematyczno fizycznie czułam że to jest jakiś kant mega.

No ale ja jako znana czarownica......z wykształceniem ściśniętym przez studia.....musiałam tak myśleć.

Szkoda że nie ma 3 Baśni....wszystko w swoim czasie.

.

 

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @Maryla-Sztajer 8 stycznia 2020 10:38
8 stycznia 2020 11:31

Wpadanie w objęcia "zwykłej intuicji"/skojarzeń/instynktu przetrwania to nie jest rozsądny krok, bo może zwodzić, co często można zaobserwować u młodszych i starszych Dziewczyn. Bardzo Drodzy Ojcowie/Księża często zapraszają, aby zaufać "intuicji" Kobiet/Żon - co mnie dziwi. Wydaje mi się, że Pani błądzi.

Jeśli intuicja nie zwodzi, to znaczy, że jest to coś więcej - impulsy od samego Pana Boga.

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @Marcin-K
8 stycznia 2020 11:38

"O wydarzeniu stymulującym intelektualnie"

to chyba jest zapożyczenie/inspiracja z IV uniwersytetu LUL od Pana prof. Grzegorza Kucharczyka :)

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @Brzoza 8 stycznia 2020 11:38
8 stycznia 2020 12:40

to chyba jest zapożyczenie/inspiracja z IV uniwersytetu LUL od Pana prof. Grzegorza Kucharczyka :)

 

W rzeczy samej:)

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @Maryla-Sztajer 8 stycznia 2020 10:38
8 stycznia 2020 12:42

Dla mnie większość rzeczy o których mowa w Baśniach to był prawdziwy już nie obuch a jakiś młot parowy. Moje spojrzenie na sprawy historyczne było całkowicie zabetonowane przez szkołę i propagandę. Zimna kąpiel.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @umami 7 stycznia 2020 19:22
8 stycznia 2020 12:43

Wszystjko jasne. Mniej nwięcej mówimy o tym samym tylko innymi słowami.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @Janusz-Tryk 7 stycznia 2020 11:02
8 stycznia 2020 12:45

Ja idę z tymi treściami od ogółu do szczegółu. Dużo pomogły mi pogadanki bo tam są często pewne tematy są łapane od strony propagandowej i porównywaqne z czasami dzisiejszymi. Ale to zapewne jest już podróż na całe życie. Zwłaszcza jeśli ktoś tak jak ja startuje niemal od zera.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Brzoza 8 stycznia 2020 11:31
8 stycznia 2020 13:06

Nie. Ja jestem po indywidualnych ćwiczeniach ignacjańskich.

Od dziecka.....

....rozmawiałam tylko z Ojcem matematykiem....żelazna logika.

I z Dziadkiem.... doświadczenie od końca XIX wieku.

.

Gabriel to było od razu ,,to,,.

.

 

zaloguj się by móc komentować

K-Bedryczko @Marcin-K 8 stycznia 2020 12:42
8 stycznia 2020 13:07

Mnie się zaczęło przestawiać jak 13 lat temu wyjechałem do Rosji i zaczałem współpracę z firmami niemieckimi. Tam u nich i u Rosjan i u Niemców wszystko było inaczej każde gówno przedstawiane było jak cukierek a u nas na odwrót ten dysonans mnie pobudził. Zacząłem szukać i tak znalazłem się z tekstami Gabriela i Krzysztofa i jeszcze był Kamiuszek. 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @umami 7 stycznia 2020 19:22
8 stycznia 2020 13:09

Jest Sens.

Pozdrawiam serdecznie

.

 

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @Maryla-Sztajer 8 stycznia 2020 13:06
8 stycznia 2020 13:59

>Gabriel to było od razu ,,to,,.

> .

U mnie też to.

Ignacjańskie zrobiła za nas Żona. Jakieś udawania były od Dziecka i mnie one nie pociągały. Podobno mieliśmy dawno temu połowę wsi, ziemia piaskowa, to baronowie niemiaszki nie wydzierali w pierwszej kolejności jak innym na zachodzie. Ale nawet jeśli to prawda, to Rodzina schłopiała do imentu poza wyjątkami. Doświadczenia to od około 7 wieku. Dziadkowie żelaźnie mnie kochali i byli katolikami, rozrabiałem ile wlezie, wchodziłem wszędzie, robiłem i brałem co chciałem, gdy byłem u Nich i byli bardzo cierpliwi, a kary Ich były delikatne. Także chwała katolikom, śmierć rewolucjonistom :)

.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Brzoza 8 stycznia 2020 11:31
8 stycznia 2020 14:00

Oj tam....a prywatny Anioł Stróż to ,,pies,,...;))

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Brzoza 8 stycznia 2020 13:59
8 stycznia 2020 14:04

Ja tu dużo pisałam o sobie. To już koniec....ale zostawiam. Można czytać byle do mnie o tym nie mówić.

Ja nie byłam chowana ,,religijnie,,. Tyle co wypadało w mieście.

 

Do wszystkiego doszłam idąc Drogą życia.

.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @Maryla-Sztajer 8 stycznia 2020 14:04
8 stycznia 2020 14:05

> Można czytać byle do mnie o tym nie mówić.

Co to znaczy?

.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Brzoza 8 stycznia 2020 13:59
8 stycznia 2020 14:08

A... Ćwiczeń Ignacjańskich nie może zrobić ktoś ,,za nas,,.

To indywidualne Spotkanie Boga-Jezusa.

Ja Go spotkałam późno...gdy umył mi nogi.

A już myślałem że to taka.... psychoterapia...

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Brzoza 8 stycznia 2020 14:05
8 stycznia 2020 14:12

Skończyłam z przeszłością. Jest jeszcze trochę przyszłości...ile Bóg da.

Ja mieszkam w takim miejscu że to może być krótko. Ale na razie...... żyję.

Choć w nocy kilka dni temu mogłam się zabić we własnym mieszkaniu. Przewróciłam się.

Tak że.....jak Bóg da...

.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować