-

Marcin-K

Artykuły użytkownika

Robert Winnicki - niepokorna ofiara kaczyzmu

Był taki moment parę ładnych lat temu, że media "czeciej erpe" z lubością straszyły swoich widzów Robertem Winnickim. Nie wiem, jak jest dziś, bo telewizji nie oglądam. W każdym razie pamiętam, jak wtedy pokazywano Roberta Winnickiego przemawiającego po marszach narodowców, ubranego w czarny płaszcz witalnego polityka narodowego o twarzy klasowego kujona. I te czarne skórzane rękawiczki, którymi trzymał mikrofon. Była to postać idealnie skrojona pod lęki i fobie polskich ynteligentów. Zwłaszcza gdy ustawiło się go w mrocznej scenerii parku Agrykola oświetlanego jedynie ulicznymi latarniami. A pomiędzy tym wszystkim narodowa czerń, kibice, milczący ponuro ludzie wsłuchani w przemowę wodza. Brr. Cóż tam jakiś Kowalski, cóż tam ja ...

Marcin-K
20 maja 2019 10:53

25     1072    3

Czy Pisiory naprawdę istnieją?

Mam takiego znajomka, który jako jeden z niewielu bliżej mi znanych osób ma poglądy raczej na prawo, choć to wiadomo jak to z tymi podziałami bywa. Ale dla uproszczenia tak go określmy. On zawsze miał poważne ciągoty do specyficznego zestawu narracji, w których dumnie łopoczą biało czerwone sztandary, a obudzeni z głębokiego snu Polacy przeganiają ze swojego terytorium, każdego, kto nie będzie umiał powtórzyć: soczewica, koło, miele, młyn. Oczywiście wszystko to zwykle kończy się na nieprawdopodobnych seansach tępego ględzenia i puszenia wątłej klatki piersiowej. A potem grzecznie schodzi na dół i robi zakupy w niemieckiej sieciówce, bo mają akurat tańsze szparagi. Wspominam jednak o nim, bo on w tych dniach dostał już kompletnej szajby. Na mai ...

Marcin-K
15 maja 2019 10:07

22     1136    6

Hasztag: dzieci księży

Jechałem sobie dziś autobusem przez szarą i deszczową Warszawę, która nijak nie chciała być inna. Ponieważ tylko tu pracuję, jestem już silnie zaszczepiony na wszystko to, co się w tym mieście wyrabia i na to, jak ono wygląda i dokąd zmierza. Widzę te ulice, te aspirujące skrzyżowania i wieżowce i one zlewają mi się w jedną papkę, traktuję je jako kiepskiej jakości fototapetę. Ale nie ma też właściwie dnia, żeby w całym tym martwym lunaparku nie zadziało się coś, co gdy już to zobaczę, to jestem zmuszony zrobić wtedy minę zaskoczonego osła i wyszeptać: łooo, kurdee...

Tak więc kontynuując jazdę autobusem: siedzę w nim sobie, przerzucam strony przeglądu sportowego, zerkam znad płachty gazety przez okno i nagle przed moimi oczami miga duży plakat naklejony na ten taki walcowaty ...

Marcin-K
10 maja 2019 09:41

9     1039    3

Jarosław Kaczyński i Piotruś Pan z podbitym okiem

Jestem tego oczywiście świadom, że nie jest to do końca poważne, by pisać w krótkim czasie drugi tekst o Donaldzie Tusku. Jestem świadom również, że jest to zajęcie dość prymitywne, ograne i zawsze wywołujące dość emocjonalne reakcje. Broniłem się przed tym ze wszystkich sił, zapewniam. Ba, wręcz sobie obiecywałem, że czego by ten osobnik nie wykręcił na tym uniwerku, to ja po prostu ziewnę i pójdę dalej. No nie da się.

Najpierw naczytałem się internetowych relacji o wykładzie naszego Dona Kinga, że nudne, że płaskie, że polityczne, że wspiera a nie powinien wspierać i się mieszać. No wszystko to, co zwykle produkują przy takich okazjach nasze kochane prawicowe media. I można by przy tym właściwie poprzestać, ale jakiś diabeł podkusił mnie bym jednak odpalił skr ...

Marcin-K
4 maja 2019 09:40

50     1850    4

O tym jak hartował się gender

Natknąłem się gdzieś u Karnowskich na wypowiedź znanej nam dobrze pani profesor Magdaleny Środy na temat oświaty. Gdzieś mi to się zgubiło i nie mogę podlinkować, ale nie martwcie się, postaram się to jakoś zreferować. Tym bardziej, że nie było to nic przesadnie odkrywczego – mówiła o tym, że szkoda czasu na protesty, bo polska szkoła i tak jest do gruntownej reformy, ponieważ reprodukuje ona jedynie kolejne rzesze katolicko-patriarchalnej hołoty, która wszystko, co wie o świecie, to tylko to, że trzeba nienawidzić żydów i masonów, a jedyny sport jaki uprawia, to przyklęki przed klechami. Profesor Środa porwała mnie z siłą niagary nagle w przeszłość, do czasów, które minęły już dawno temu, a które przez te wszystkie lata wypychałem ...

Marcin-K
27 kwietnia 2019 19:04

33     1261    11

Samoprzegrywająca się wojna

Nie chcę absolutnie stawiać się w roli blogowego speca od polityki, pewnie już się nim nie stanę, ale czasami odczuwam coś w rodzaju słodko gorzkiej satysfakcji. Na przykład kiedy uda mi się coś w niej przewidzieć. Gorzki smak bierze się najczęściej stąd, że i samo odkrycie nie jest zazwyczaj specjalnie „odkrywcze”, ale i stąd że proroctwo okazuje się być niezwykle proste do wywiedzenia. Dlaczego proste? Bo tępa jest powtarzalność i surowość schematów jakimi opędza nas się politycznie. Do bólu przewidywalne są narracje, dekoracje, aktorzy, sekwencje zdarzeń następujące po sobie z żelazną nieodwracalnością. Z lodowatą konsekwencją wydarzają się wywrotki, reaktywacje, odwroty, ataki i kontrataki. Wciąż ci sami ludzie ślizgają się na tych samy skórkach od ...

Marcin-K
23 kwietnia 2019 19:43

26     1599    3

Donalda Tuska droga do autodestrukcji

Zdaję sobie sprawę, że pisanie o Donaldzie Tusku w czasie świąt, to zabawa delikatnie mówiąc kontrowersyjna. Ale zobaczyłem u Karnowskich pewien news, zapowiadający najazd króla Europy na nasz biedny kraj, i nie mogę przestać o tym myśleć. A jak dziś nie napiszę, to już nie napiszę w ogóle.

Tytuł newsa brzmi:

Co szykuje Donald Tusk? Kulisy trzeciomajowego wykładu. Organizatorzy zapowiadają: "To będzie nowa opowieść o Polsce"

A więc tak: prezydent Europy ma nas odwiedzić 3 maja. W jednej z lepszych uczelni wszechświata czyli Uniwersytecie Warszawskim ma wygłosić wykład „Nadzieja i odpowiedzialność. O Konstytucji, Europie i wolnych wyborach”. Opiekunem tego wspaniałego wydarzenia jest facio reprezentujący &b ...

Marcin-K
20 kwietnia 2019 15:59

11     1354    6

Wesołej Rzeżuchy, czyli magia świąt

Kilka dni temu, gdy przyszedłem do pracy, koledzy powiedzieli mi, że list do mnie przyszedł. Ucieszyłem się, że to nie od urzędu skarbowego. Okazało się, że jedna z firm, z którą współpracujemy przysłała mi życzenia świąteczne. Niby miło, ale... Od razu zapytałem publicznie - ale jakich świąt właściwie? W środku było niewielkie tekturowe pudełko w modnym wśród nowo-europejczyków stylu eko. Dużą i równie modną czcionką napisano na nim: Wesołych Świąt! Moje pytanie o rodowód świąt obchodzonych przez tych ludzi było chyba zasadne, bo niżej zerkała na mnie psychodeliczna kurka, która miotając naookoło zezem rozbieżnym sadziła jajo, za jajem. Jeszcze poniżej napisano wierszyk:

Uśmiechnij się

od ucha do ucha,

bo niedługo zazieleni się ...

Marcin-K
18 kwietnia 2019 09:48

5     832    5

W Holandii - cóż za niespodzianka - nadal bez zmian, tyle że jeszcze weselej.

Minęło niewiele więcej niż pół roku od ostatniej mojej wizyty w Holandii i znów mnie tam wywiało. Byłem tam tym razem ledwie tydzień, ale był to tydzień nastawiony tylko i wyłącznie na czynny odpoczynek oraz sprawy do bólu prozaiczne. W związku z tym nie mam żadnych wybitnych ciekawostek do przekazania, ot postanowiłem wkleić tu kilka zdjęć i rzucić garść, że tak powiem, impresji.

---

Zdaję sobie doskonale sprawę z tego jak postrzegana jest Holandia w Polsce i nie chodzi tu tylko tę, nazwijmy to tak, prawicową część Polski. Holandia w oczach Polaka, to jeden wielki stereotyp i nie sądzę, by mogło to się kiedykolwiek zmienić. Tym bardziej, że sami Holendrzy wciąż dobudowują do owych stereotypów kolejne kondygnacje. Nie będę oczywiście próbował tu ...

Marcin-K
10 kwietnia 2019 18:29

8     1275    7

Furman, Bandera i mowa nienawiści.

Zróbmy mały odskok od spraw ważnych i najważniejszych. Otóż w miniony weekend odbył się mecz polskiej Ekstraklasy pomiędzy Jagiellonią Białystok a Wisłą Płock. Tuż po tym arcyciekawym pojedynku sportowym wybuchła afera nad afery. Piłkarz Jagiellonii, Taras Romańczuk, opisywany na Wikipedii jako Polak pochodzenia ukraińskiego (paszport polski ów Polak pochodzenia ukraińskiego dostał w trybie wyjątkowo szybkim ledwie rok temu), stanął przed kamerą i oświadczył, że zawodnik z drużyny przeciwnej, Dominik Furman, obrażał go na boisku, używając różnych epitetów, w tym nazywając Romańczuka "banderowcem". Furman napisał oświadczenie, że wcale tak Romańczuka nie nazywał. Sprawą ma zająć się policja, co czyni ją rzecz jasna "rozwojową".

...
Marcin-K
18 lutego 2019 10:41

5     1037    4

Ślepnąc od jakości

Okres przedświąteczny i świąteczny sprawił, że moja aktywność towarzysko-rodzinna wyraźnie wzrosła. Wiedząc jaki maraton mnie czeka, obiecałem sobie solennie, że nikt ani nic nie namówi mnie do udziału w standardowym dla młodej III rp „small talku”, czyli w dyskusjach na temat złego PiS-u, narastającego smogu, księży-pedofili i łamania konstytucji. Chęci to jedno, obietnice to jeszcze coś innego, a rzeczywistość sobie. Choć szło mi nieźle. Gdy tylko ktoś zaczynał mi coś gadać o reżimowej TVP, to już wiedziałem, że stwierdzenie, iż oglądany przez „was” TVN to propaganda jednak lepszej jakości, nic tu nie da, i załatwiałem sprawę kiwnięciem głową i magicznym „nie no, no tak, no tak”. Przynosiło to znakomite rezultaty, bo rozmowa szybko schodziła ...

Marcin-K
29 grudnia 2018 21:56

29     1379    9

Jakże ciężkie jest życie pisowca.

Bycie tak zwanym pisowcem było zawsze nie łatwe, dziś jednak jest to już właściwie przyjemność dedykowana jedynie największym koneserom. Bycie pisowcem dziś, to trochę tak jakby być morsem, czyli człowiekiem czerpiącym przyjemność z wpadania do lodowatego przerębla. Jest też trochę to podobne do losu trenera piłkarskiego w polskiej ekstraklasie, co ładnie ujął niegdyś znany z barwnych anegdot trener Łazarek. Przyrównał on paranie się trenerką do próby pocałowania tygrysa w de: ryzyko duże a przyjemność niewielka. 

A więc niegdyś, za czasów wrażego i ryżego reżymu pisowiec miał ciężko. Wiadomo dlaczego. Dziś ma on jednak dużo gorzej, bo coraz ciężej jest mu się wytłumaczyć ze swojego wyboru. Nie ma co wchodzić w szczegóły, widać to gołym okiem. Właści ...

Marcin-K
30 listopada 2018 11:09

102     2496    4

Początkujący nawigator nadaje z Holandii.

Zabierałem się do napisania tego tekstu jak pies do jeża. Z dwutygodniowego pobytu w Holandii wróciłem już kilkanaście dni temu i wciąż nie mogłem podjąć decyzji, czy w ogóle zabierać czytelnikom czas, bo właściwie nie mam stamtąd żadnych konkretnych informacji, mogących mieć wartość pasującą do tematów podejmowanych na SN. No cóż, jednak niech to pójdzie. Podzielę wpis na kilka oddzielnych wątków.

---

Zrezygnowałem z samolotu. Jestem dość nietypowym przypadkiem. W ogóle nie boję się latać, wręcz to bardzo lubię. Natomiast wraz z upływem czasu coraz gorzej znoszę lądowanie, ponieważ wtedy zaczyna mnie coś strasznie kłuć w skroniach. Ból jest nie do wytrzymania. Postawiłem więc na autokar. Podróż do Holandii tym środki ...

Marcin-K
22 września 2018 20:00

58     3406    12

Pielgrzymkowy epilog.

Gdy próbuję sobie przypomnieć jakieś konkrety z tych moich trzech pielgrzymek na Jasną Górę, to przede wszystkim stają mi przed oczami postoje między etapami. Etapy to były mniej więcej pięcio sześcio kilometrowe odcinki. Człowiek kładł się nawet na pięć minut, podkładał plecak pod głowę i zasypiał niczym bobas. Ktoś zwykle budził, jakimś szarpnięciem, albo ryknięciem w megafon.

Około 5:30 rano wstawało się, i trzeba było złożyć namiot. Wiadomo, górnicy mają ciężej, ale składanie namiotu wśród uginającej się od rosy trawy, kiedy w sierpniowe poranki bywało naprawdę chłodno, to była prawdziwa rozpacz. Nikt na nikogo nie czekał. Megafony zapowiadały że wyjście już za kilka minut. A jak człowiek raz się zgubił, gdzieś zapodział, to potem mógł już się ...

Marcin-K
12 sierpnia 2018 21:03

4     621    5

Pierwszy dzień Pielgrzymki - Idziesz dalej albo zostajesz.

Ponieważ kilka miłych osób pod moją poprzednią notką zaapelowało do mnie o napisanie jednak kilku zdań wspominkowych z Pielgrzymek do Częstochowy, postaram się spełnić to zapotrzebowanie. Od razu zaznaczę, że są to wspomnienia osoby wówczas bardzo młodej (na pierwszej Pielgrzymce byłem w wieku siedemnastu lat), a ich czas przypadł na wczesne lata dziewięćdziesiąte. Pielgrzymki dziś zapewne wyglądają inaczej, choć nie sadzę, by były to różnice diametralne. Pamięć już lekko się wytarła, i mogę wszystkiego dobrze nie przekazać. Upraszam się więc o wyrozumiałość. Postaram się skleić różne wspomnienia z trzech Pielgrzymek, jakby to była jedna.

Ostatniej nocy przed moją pierwszą Pielgrzymką nie spałem prawie w ogóle. Emocje nie pozwoliły. Raz, że miałem ...

Marcin-K
4 sierpnia 2018 21:06

2     561    9

Pielgrzymka to nie wycieczka, ale warto iść

Tekst ten powstał najzupełniej spontanicznie po wpisie Bożeny. Nie ma ładu i składu, ale chęć napisania go nie dała się ujarzmić.

 

Moje trzy Pielgrzymki na Jasną Górę odbyłem, gdy byłem szczurowatym i głupio zbuntowanym wyrostkiem. Była to połowa lat 90 tych, raczej ta pierwsza. Jak się tam znalazłem? W pewnym czasie, dzięki mojemu koledze z klasy, poznałem starsze od siebie towarzystwo, które udzielało się w tak zwanych oazowych klimatach. Dzięki nim przeżyłem pierwsze samodzielne wyjazdy (oprócz kolonii, ale to się przecież nie liczy). Pojechaliśmy na czuwanie do Częstochowy. Potem bywałem wielokrotnie na weekendowych wyjazdach do podwarszawskich Lasek. Mieszkaliśmy w przykościelnym domu. Dostawaliśmy tam śniadanie, obiad i kolację. Była tam herbata p ...

Marcin-K
2 sierpnia 2018 21:03

12     721    6

W Holandii bez zmian, ale wesoło

 

Moja kochana siostra mieszka i pracuje od dziesięciu lat w Holandii, czyli w kraju który wśród tak zwanej polskiej prawicy stał się niejako symbolem upadku zachodniej Europy. Słucham tego typu opinii z dosyć solidną rezerwą, ponieważ byłem tam osobiście wiele razy i jedyne co mogę stwierdzić, że prawda o tym państwie jest, jak to się ładnie mówi, złożona. Gdy znalazłem się tam pierwszy raz, owszem, przeżyłem mały szok kulturowy. Osób o tak zwanej ciemnej karnacji jest tam naprawdę masa. Zwłaszcza w dużych miastach. Mam tu oczywiście na myśli pełen przekrój narodowościowy i cywilizacyjny. Od Turcji po byłe kolonie holenderskie. Podczas moich licznych wizyt w Holandii, w czasie których zazwyczaj prowadzę tam zwyczajne życie wśr&oacu ...

Marcin-K
20 lipca 2018 20:03

39     1907    8

Majkro-sovt i Kaczyński zabierają wolność.

Pewna moja znajoma, o jak najbardziej nowoczesnych poglądach na świat, przyznała mi się, że spotkało ją coś, co może jest drobiazgiem, ale zdenerwowało ją okrutnie i do tej pory nie może się pozbierać. Owa znajoma wraz z rodziną zakupiła dobre pół roku temu - oczywiście przez net - bilety na koncert zagranicznej gwiazdy mający odbyć się za naszą zachodnią granicą. Gdy przyszedł czas, wyjechali całą brygadą do odpowiedniego miasta już dwa dni wcześniej, żeby przy okazji pozwiedzać i po prostu, jak to mówi młodzież, wyczilować się. Wszystko odbyło się zgodnie z planem i podobno było bardzo miło. I wtedy stało się coś dziwnego, to coś co wyprowadziło moją znajomą z równowagi. Gdy kilka godzin przed koncertem towarzystwo leniwie przygotowało się w hotelu na wyjście, do ...

Marcin-K
14 lipca 2018 20:37

20     1346    5

Bez tytułu...

Czasami głupio znów mieć poczucie, że się człowiek nie zawiódł. Absolutnie nie mogę powiedzieć, że jestem czymkolwiek zaskoczony. Dzisiejszy rocznicowo-pomnikowy wtorek upłynął mi niemal identycznie jak wcześniejsze, z tą różnicą, że moi niezawodni współpracownicy nie mogli odmówić sobie ponarzekania na „sparaliżowane miasto” i „łamanie prawa”, nie zabrakło też ironicznych uwag oraz grupowego przeglądania memów nawiązujących do pamiętnych schodów z Tytusa Romka i A'tomka.

Im dłużej tego wszystkiego słuchałem, tym bardziej rosło we mnie przekonanie, że ten pomnik, te miesięcznice, te niezborne, a niejednokrotnie niebezpiecznie zbliżające się do żenady, próby wyjaśnień bez kawałka wraku w dłoni, to wsz ...

Marcin-K
10 kwietnia 2018 19:13

2     829    2

Węgry, Węgry - nie powiem, zazdraszczam.

Zanim napiszę o sednie sprawy, to zaznaczę, że nawet na moment nie dałem się porwać trwającej od kilku lat fali entuzjazmu wobec Węgrów i tej ponoć wielkiej do nas sympatii. Nie to, że ich nie lubię, czy coś takiego. Absolutnie. Kiedyś sto lat temu na pielgrzymce do Częstochowy poznałem miłą dziewczynę z Węgier, ponieważ już wtedy, w pierwszej połowie lat 90-tych, było ich tam naprawdę sporo. Od niej nauczyłem się wówczas, jak się mówi po węgiersku 130 i 120. Nie wiem dlaczego to udało mi się na wiele lat zapamiętać, choć teraz już bym chyba tego nie powtórzył. Potem na mojej krótkiej emigracji w Holandii znów otarłem się na Węgrów i moje wrażenia były zdecydowanie niższej temperatury. W pamięci przetrwał jeden tylko z nich, który ...

Marcin-K
9 kwietnia 2018 19:26

6     745    2

Strona 1 na 2.    Następna